Home

Trzeba odróżnić pedofilię od czynów pedofilnych

 

z dr Marią Gordon z Oddziatu Psychiatrii Sądowej Szpitala Aresztu Śledczego w Warszawie rozmawia Hanna Świeszczakowska


Słyszałam, że w niektórych zakładach karnych kadra grozi odejściem, jeśli u nich zostaną utworzone oddziały dla "pedofilów"...

Specjalnie bym w to nie wierzyła. Dotąd każda wiadomość, że w zakładzie karnym będą tworzone specjalne oddziały terapeutyczne, powodowała protesty. To zrozumiałe, że grupowanie w jednym miejscu skazanych z zaburzeniami zachowania budzi lęk.

W Kodeksie karnym wykonawczym jest mowa o tym, że w systemie terapeutycznym odbywają karę skazani z niepsychotycznymi zaburzeniami psychicznymi, którzy popełnili określone przestępstwa w związku z zaburzeniami preferencji seksualnych. Czy tak sformułowany przepis daje odpowiedź na pytanie, kto powinien być poddany terapii dla sprawców przestępstw seksualnych?

Nie i ciągle nie wiemy, kogo - na podstawie jakich kryteriów - należy umieszczać w takich oddziałach. Czym innym są dewiacje czy zaburzenia seksualne, takie jak: pedofilia, raptofilia (skłonność do popełniania gwałtów), ekshibicjonizm, czym innym zaś przestępstwa seksualne, które mogą być popełniane na różnym tle. Nie każdy sprawca czynów z artykułów 197-203 Kk, o których mówi przytoczony przepis, ma zaburzone preferencje seksualne. Przeciwnie, większość czynów pedofilnych nie jest popełniana przez pedofilów. Sprawcami są np. alkoholicy, osoby z zaburzeniami psychoseksualnymi określanymi przez seksuologów jako niedojrzałość seksualna, frustracja seksualna lub niepełna identyfikacja z rolą męską. Dla nich dzieci są obiektem mniej zagrażającym. Ci ludzie także powinni być objęci terapią.
W literaturze istnieje podział sprawców seksualnego wykorzystywania dzieci na dwa podstawowe typy. Pierwszy z nich, przestępcy fiksacyjni, to klasyczni pedofile, osoby od początku wybierające dzieci jako obiekt zaspokajania swoich potrzeb seksualnych, ich pierwsze doświadczenia tego typu związane są z dziećmi. W tej grupie rzadko występuje uzależnienie od alkoholu. Niektórzy rezygnują czy umieją powstrzymać się od kontaktów z dziećmi, ale inni tak organizują swoje życie, wybierają takie zawody i zajęcia, aby sobie ten kontakt zapewnić. Jeśli się żenią, to po to, żeby odwrócić uwagę od swoich skłonności. Znałam przypadek, kiedy pedofil fiksacyjny założył rodzinę, ale potem znowu trafił do więzienia za czyn pedofilny.
Drugi typ, to przestępcy regresyjni. Zaczynają aktywność seksualną z dorosłymi kobietami, ale pod wpływem problemów w tej dziedzinie lub z powodu degradacji alkoholowej, zaniku norm moralnych, zmian charakterologicznych spowodowanych uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego - zaczynają interesować się dziećmi jako obiektem seksualnym.

Jeśli ci sprawcy trafiali do więzienia, to jak z nimi postępowano?

Zależnie od indywidualnych potrzeb - leczono alkoholizm albo zaburzenie osobowości. Nie prowadzono terapii nastawionej na korekcję zachowań seksualnych. Zresztą uzyskanie zmiany preferencji seksualnej, w ocenie specjalistów, nie jest możliwe.

Czemu ma więc służyć terapia nakazana w zmienionym prawie karnym?

Z psychologicznego punktu widzenia chodzi o to, by osoby, których preferencje seksualne są ukierunkowane na dzieci, zaakceptowały racjonalnie, a przede wszystkim emocjonalnie fakt, że satysfakcjonujące zaspokajanie ich potrzeb, w tym przypadku seksualnych, jest mniej ważne niż krzywda wykorzystywanych dzieci. Potrzeby seksualne należą zresztą, jak mówi Kazimierz Obuchowski, do kategorii niekoniecznych, tzn. ich nie-zaspokojenie nie zagraża życiu.

Jest Pani autorką ekspertyzy, wykonanej l0 lat temu wspólnie z prof. Lwem Starowiczem, dotyczącej skazanych za przestępstwa seksualne. Jakiej wiedzy ona dostarczyła?

Wykazała, że najczęściej popełnianym przestępstwem seksualnym jest gwałt, natomiast sprawców z zaburzeniami preferencji seksualnych okazało się niewielu. Jeśli jednak braliśmy pod uwagę tylko sprawców czynów pedofilnych - odsetek zaburzonych wzrastał.

Ostatnio poinformowano, że spośród ok. 2700 przebywających w więzieniach za czyny z art. od 197 do 203 Kk, jedynie ok. 200 wymaga specjalistycznego leczenia...

Przyjmuję te dane z rezerwą, bo ciągle jest tendencja do utożsamiania skazanych z art. 200 Kk (obcowanie płciowe z małoletnim poniżej 15 lat) z pedofilami. Po 10 latach potrzebna jest nowa ekspertyza, która odpowiedziałaby na pytanie: ilu jest w polskich więzieniach skazanych za przestępstwa o charakterze seksualnym, których czyny są uwarunkowane zaburzeniami preferencji seksualnych? Tylko bowiem te osoby powinny być poddawane specjalistycznym oddziaływaniom terapeutycznym.
Niezależnie od tego seksuolodzy powinni dokładnie określić, kto jest pedofilem i jakie są możliwości terapii tego zaburzenia. Tymczasem postąpiono odwrotnie: parlament zdecydował o obowiązkowej terapii tzw. pedofilów, a teraz zastanawiamy się, kto ma być jej poddany.

Można też zastanawiać się nad sensem tworzenia odrębnych oddziałów terapeutycznych dla przestępców seksualnych. Doświadczenia innych krajów europejskich w tej dziedzinie, które omawiano m.in. w czasie ubiegłorocznej konferencji w Olszanicy, pokazują, że nie zawsze były to decyzje trafne.

To kolejne uchybienie: wprowadza się program terapeutyczny bez podsumowania dotychczasowych wyników terapii, prowadzonej eksperymentalnie także w naszych zakładach karnych. A nauka z eksperymentów we Włocławku i Rzeszowie jest jasna: bez porządnej diagnozy i przygotowania organizacyjnego nie można oczekiwać efektów. Godne zastanowienia jest doświadczenie irlandzkie, gdzie zlikwidowano zakład karny dla przestępców seksualnych, bo personel więzienia nie chciał w nim pracować.
Już 10 lat temu pisałam, że odrębne oddziały grożą "izolacją w izolacji" i stygmatyzacją - głównie z powodu podkultury przestępczej. Nie jest celem wykonania kary pozbawienia wolności stwarzanie dodatkowych dolegliwości. W więzieniu wszyscy powinni być traktowani w sposób humanitarny.
Pedofile to szczególna kategoria skazanych - są sprawcami krzywdy dziecka. Pokazywanie ich palcem oznacza, że mogą mieć problemy z wychodzeniem w zakładzie karnym do szkoły czy do pracy. Także kadra pracująca w więzieniu, gdzie zgrupowani są ci skazani, narażona jest na negatywną opinię społeczną. Ale te obawy można złagodzić odpowiednio przygotowując funkcjonariuszy i pracowników do pracy w oddziałach dla przestępców seksualnych.

Czy zgadza się Pani z poglądem (np. prof. Kazimierza Pospiszyla), że przestępca seksualny to człowiek uzależniony, nie da się go wyleczyć, a można najwyżej zaleczyć, powinien więc być stale pod nadzorem ?

Człowiek uzależniony odczuwa przymus, a pedofil - potrzebę seksualną ukierunkowaną na dzieci. Nie ma badań udowadniających, że potrzeby seksualne pedofilów są silniejsze niż osób "normalnych".
W leczeniu uzależnień chodzi o to, by osoba uzależniona nauczyła się powstrzymywać od alkoholu czy narkotyków. Cel terapii pedofilów jest podobny. Ale przy takich porównaniach trzeba wziąć pod uwagę dodatkową, bardzo istotną okoliczność. Uzależnieni np. od alkoholu rekrutują się praktycznie ze wszystkich środowisk. To samo czytamy w literaturze przedmiotu o osobach z zaburzoną preferencją seksualną. Tymczasem, jak wynika z ekspertyzy sprzed 10 lat i z mojej praktyki sądowo-psychologicznej, sprawcy czynów pedofilnych nie różnią się pod względem społeczno-demograficznym od przestępców w ogóle. Pochodzą z rodzin patologicznych, są słabo wykształceni, mają mało osiągnięć. Istnieje więc grupa pedofilów, którzy nie trafiają do więzień. Z przyczyn prawdopodobnie kulturowych potrafią zapanować nad swoimi zaburzonymi potrzebami lub też ich czyny nie są ujawniane.
Zgadzam się, że pedofil może być tylko "zaleczony", gdyż zmiana preferencji nie jest osiągalna. Terapia może polegać np. na przekonaniu go, by zrezygnował z kontaktu z dziećmi.
Generalnie jednak w podejściu do pedofilów dostrzegam niekonsekwencję: z jednej strony mówi się o nich jako o ludziach chorych, a z drugiej - nalega na bardzo surowe karanie, pozbawianie nie tylko wolności, ale i praw obywatelskich.

Co to znaczy "zaleczony"? Czy specjalista może prognozować, że skazany po terapii w więzieniu nie będzie na wolności popełniał przestępstw seksualnych ? Jak taką osobę można kontrolować czy nadzorować?

Dalsze oddziaływanie na skazanego za czyny pedofilne po jego wyjściu na wolność pozostaje problemem otwartym. Weźmy przykład ojca, który molestował seksualnie swoje dzieci i wraca do domu po odbyciu kary. Kto ma pracować z tą rodziną? Dzieci są często gotowe ponownie zaakceptować takiego ojca, jeśli będą wiedziały, że z jego strony nic im już nie grozi. Ale żeby odzyskały poczucie bezpieczeństwa, potrzebna jest terapia rodzinna. Są kraje, np. Francja, w których taka terapia jest prowadzona, bo członkowie rodziny niejednokrotnie, z różnych powodów, chcą być razem.
Co do rokowań po terapii w więzieniu - tu nikt nie może mieć pewności. Ważne, by pedofil - jak alkoholik czy chory psychicznie -nauczył się w trakcie terapii rozpoznawać sygnały wzrastającego napięcia, które może doprowadzić do popełnienia przestępstwa. Wtedy powinien natychmiast szukać pomocy specjalisty. Warunkiem powodzenia jest więc chęć szukania pomocy i wiedza o tym, gdzie ją znaleźć. Ale nie jestem optymistką.

Do optymizmu nie skłaniają wyniki niedawno przeprowadzonych przez Panią badań kilkudziesięciu sprawców przestępstw seksualnych przeciwko dzieciom.

Połowa tych sprawców w ogóle nie przyznaje się do popełnienia zarzucanego im czynu. Prawie nikt nie przeżywa poczucia winy. Bardzo szybko uruchamiają mechanizmy obronne: racjonalizacji i wyparcia tego, co się stało. Często sami mają poczucie krzywdy i nie odczuwają potrzeby korekty swoich zachowań. Tylko niewielu z badanych przeze mnie sprawców deklarowało chęć poddania się terapii, a żaden - w więzieniu. Z drugiej strony oczekiwali, by traktować ich jak chorych.
Pierwszym etapem terapii musi być więc spowodowanie krytycznej samooceny i poczucia winy. Nie przejmowałabym się tym, że ci ludzie podejmują terapię ze względu na spodziewane korzyści. Tak jak w przypadku alkoholików, nie można się łudzić, że wszyscy rozpoczynają leczenie z chęci uwolnienia się od uzależnienia. Ważna jest decyzja pozytywna i udział w terapii. W jej toku powinna nastąpić zmiana motywacji z zewnętrznej (z uwagi na korzyści) na wewnętrzną (chcę, bo rozumiem i czuję, że tak trzeba).

Ciągle nie wiemy, kto powinien być objęty terapią?

Skierowanie powinno być poprzedzone diagnozą. Trzeba więc zarządzić badania psychologiczno-psychiatryczne i seksuologiczne wszystkich odbywających kary pozbawienia wolności za czyny opisane w artykułach
od 197 do 203 Kk. Można też wykorzystać diagnozy sporządzane w okresie postępowania procesowego.
Badania psychologiczne wykazują, że wspólnymi cechami sprawców tych czynów, podobnie jak innych przestępstw, są: nieumiejętność odraczania gratyfikacji, brak empatii, egocentryzm, słabe przyswojenie norm moralnych. Wszyscy więc będą wymagać oddziaływań resocjalizacyjnych, ale część dodatkowo terapii dla uzależnionych od alkoholu, pozostali zaś - z zaburzeniami preferencji seksualnych - będą potrzebowali specjalistycznej psychoterapii, nastawionej na zmianę zachowań. Zmiana ma polegać na rezygnacji z dziecka jako narzędzia zaspokajania potrzeb seksualnych.

Ustawa nie nakazuje objęcia terapią tych sprawców przestępstw, którzy nie mają zaburzonych preferencji seksualnych. Tymczasem, jak się okazuje, stanowią oni większość wśród sprawców czynów pedofilnych i wcale nie są mniej groźni od "pedofilów fiksacyjnych ".

To prawda, wyrządzają dzieciom taką sama krzywdę. Dlatego także ci, dla których dziecko jest zastępczym lub mniej zagrażającym obiektem seksualnym, powinni być poddawani oddziaływaniom korekcyjnym. W badaniach sprzed 10 lat - "recydywistów seksualnych" było 30 proc., w ostatnich - 35 proc. To oznacza, że co trzeci sprawca tego rodzaju wraca do przestępstwa. To przemawia za dalszą opieką specjalistyczną nad tymi sprawcami po ich wyjściu na wolność. Podobnego zdania jest prof. Lew Starowicz, który powtarza, że im dłuższe leczenie, tym mniejsze ryzyko powrotu do przestępstwa.
Uważam jednak, że zastosowanie art. 95a Kk o przymusowym leczeniu sprawcy przestępstwa seksualnego w systemie otwartym lub zamkniętym, po wykonaniu kary pozbawienia wolności, oznaczałoby porażkę terapii w zakładzie karnym. Miarą jej efektywności będzie bowiem chęć szukania pomocy przez tę osobę po wyjściu na wolność. Pozostaje problem - czy ją znajdzie?

 

Miesięcznik "Forum Penitencjarne" ukazuje się od maja 1998 r.
Wydawca:
Centralny Zarząd Służby Więziennej
Ministerstwo Sprawiedliwości
ul. Rakowiecka 37a
02-521 Warszawa

Redakcja:
ul. Wiśniowa 50
02-520 Warszawa
tel. 0226408665 (redaktor naczelny)
0226408666 (sekretariat)
0226408668 (sekretarz redakcji)
fax: 0226408667
e-mail:
redakcja@sw.gov.pl